Kreacjoniści mają w zwyczaju narzekać na brak funduszy niezbędnych do prowadzenia badań naukowych. Tym tłumaczą fakt, że ich dokonania nie lokują się nawet na marginesie szeroko rozumianej aktywności naukowej. Bez stosownego finansowania nie są przecież w stanie sprostać wymogom współczesnej nauki. A jak wszyscy wiedzą, międzynarodowy spisek ewolucjonistów skutecznie blokujących przyznawanie ministerialnych grantów na badanie przeróżnych aspektów geologii potopowej czy poszukiwanie inteligentnie zaprojektowanych struktur nieredukowalnie złożonych uniemożliwia im wejście w mainstreamową naukę. Jak to faktycznie jest z ich finansami?

Przeglądając blog The Panda’s Thumb natknąłem się na post Richarda B. Hoppe’go poświęcony finansowaniu kreacjonizmu w USA. Ponieważ nie tak dawno trafiłem na sprawozdanie finansowe organizacji Answers in Genesis (AiG), które delikatnie mówiąc, zrobiło na mnie wrażenie, postanowiłem się przyjrzeć bliżej temu zagadnieniu. Poza wspomnianym postem Hoppe’go, bardzo pomocny okazał się wpis Charlesa T. Wood’a (kreacjonisty młodoziemskiego!) z jego bloga oraz strona Foundation Center, na której można znaleźć szczegółowe zeznania podatkowe organizacji o charakterze non-profit zarejestrowanych w USA.

Ponieważ nie sposób przeanalizować wszystkie, nawet najmniejsze organizacje kreacjonistyczne, których jest bez liku, ograniczyłem się do największych i najbardziej znanych. Uwzględniłem dane od roku 2002 do 2010 (w przypadku części instytucji brak danych z niektórych lat). Organizacje, które wziąłem pod lupę to: AiG, Creation Evidence Museum (CEM), Creation Moments (CM), Godquest, czyli dawne Creation Science Evangelism (CSE), Center for Scientific Creation (CSC), Creation Research Society (CRS), Creation Ministries International (CMI) i Institute for Creation Research (ICR) reprezentujące kreacjonizm młodoziemski, Reasons to Believe (RtB) i American Scientific Affiliation (ASA) – obie staroziemskie oraz Discovery Institute (DI), Access Research Network (ARN) i Intelligent Design Network (IDN) propagujące ruch Inteligentnego Projektu. Dodatkowo sprawdziłem też kilka towarzystw naukowych i organizacji pozarządowych, propagujących naukowy i proewolucyjny światopogląd: Society for the Study of Evolution (SSE), National Center for Science Education (NCSE), American Institute of Biological Sciences (AIBS) i National Association of Biology Teachers (NABT).

Ile wart jest ten biznes
Aktywa ogółem omawianych tu organizacji kreacjonistycznych w 2002 roku wynosiły niecałe 13.500.000 $. W ciągu kilku lat wzrosły do prawie 50.000.000 $ (wykres 1). To oznacza ponad czterokrotny wzrost na przestrzeni zaledwie ośmiu lat. I to w dobie globalnego kryzysu.

Wykres 1. Suma przychodów wybranych organizacji kreacjonistycznych działających w USA w latach 2002-2009.

W 2009 roku dwie organizacje, AiG i ICR kontrolowały około 80% kreacjonistycznego rynku. AiG z każdym rokiem rośnie w siłę i przejmuje coraz większą część kreacjonistycznych konsumentów. W 2003 roku kontrolowali około 45% rynku podczas gdy w 2009 prawie 60%. Odbywa się głównie kosztem ICR, które na początku omawianego okresu miało pod kontrolą około 25% kreacjonistów, podczas gdy w 2009 już tylko 20% (wykres 2) oraz instytucji związanych z promowaniem inteligentnego projektu. Organizacje staroziemskie nie przekraczają 10% udziału w rynku. Wśród nich najlepiej radzi sobie RtB, które w 2002 roku kontrolowało mniej niż 5% rynku a obecnie zbliża się do 8%. Słabnie natomiast udział organizacji związanych ze strategią Inteligentnego Projektu.

Wykres 2. Procentowy udział poszczególnych organizacji w kreacjonistycznym rynku.

Jak te procenty przekładają się na konkretne kwoty? Oscylując w granicach 30.000.000$ AiG jest absolutnym hegemonem na rynku. Na drugim miejscu plasuje się ICR, z aktywami ogółem wartymi około 9.000.000$. RtB z mając ponad 3.000.000$ zajmuje 3 miejsce. CMI, które niedawno oddzieliło się od AiG w ciągu trzech lat z nieco ponad 80.000$ wybiło się na czwartą pozycję z dochodząc do niemal 1.500.000$ (tabela 1). Pomijam tu DI, ponieważ jego kreacjonistyczna część (Center for Science and Culture), nie jest osobno wyszczególniona i ciężko oszacować jej całkowity wpływ na fundusze tej instytucji.

Tabela 1. Aktywa ogółem (w USD) poszczególnych organizacji kreacjonistycznych w latach 2002-2010. Puste pola oznaczają brak danych.

Ponieważ kreacjoniści często narzekają na brak finansów na prowadzenie badań naukowych, warto teraz przyjrzeć się kilku organizacjom, których naukowość nie budzi wątpliwości (tabela 2)

Tabela 2. Aktywa ogółem wybranych organizacji i towarzystw naukowych zaangażowanych w promowanie nauczania ewolucji, finansowanie badań naukowych itp.

W konkursie na granty na badania podstawowe dla młodych naukowców ze stopniem doktora Narodowe Centrum Nauki wyasygnowało w 2011 roku 115.000.000 PLN. Finansowane projekty mogą trwać od 1 do 3 lat. Samo AiG dysponuje aktywami wynoszącymi około 90.000.000 PLN (licząc wg. bardzo przeszacowanego kursu złotego do dolara). To kwota w zupełności wystarczająca do zorganizowania bardzo, bardzo nowoczesnego centrum badań i sfinansowania na dobrym poziomie kilkudziesięciu zespołów naukowców. Oczywiście, jeśli komuś na tym zależy…

Podsumowując, to co mnie najbardziej zadziwiło, to nie fakt, że kreacjoniści dysponują tak znacznymi kwotami (choć przyznaję, że wyceniałem ich na co najwyżej połowę tego, co znalazłem). Każdy, kto choć trochę zainteresował się tym zjawiskiem zdaje sobie sprawę, że jest ono elementem wielkiej machiny finansowej, w której wcale nie bóg Biblii jest numerem jeden. Zaskakuje to, że najbardziej prymitywna, naiwna i toporna wersja bajki o cudownym stworzeniu świata, jest w dalszym ciągu tą najpopularniejszą. Krótkie porównanie ze sprawozdaniami organizacji staroziemskich czy związanych z ruchem Inteligentnego Projektu pokazuje, że największe z nich mogą walczyć co najwyżej o 3-4 miejsce. Z drugiej strony, nie ma czemu się dziwić. Finansowe imperia budowane przez ludzi wymachujących książką ze znakiem krzyża, rzadko opierają się o jakieś szczególnie wyrafinowane argumenty. A najlepszym krajowym przykładem, jest pewien toruński redemptorysta.

Reklamy