Z powodu zamętu organizacyjnego w jaki popadłem jakiś tydzień czy dwa temu, po POLITYKĘ sięgnąłem z ponad tygodniowym opóźnieniem. Szkoda. Szkoda, że w ogóle sięgnąłem. Nie dlatego, że brak tam ciekawych artykułów – wręcz przeciwnie. Szkoda, ponieważ wśród takich sobie i niezłych tekstów znalazł się jeden, który jest żenujący. Żenujący jest jego poziom merytoryczny. Wstyd, redakcjo POLITYKI, wstyd, że taki gniot, tak słaby i tak nierzetelny artykuł,  znalazł miejsce na łamach jednego z najważniejszych tygodników opiniotwórczych wydawanych w Polsce.

Dr Jan Łukaszewicz dokonał rzeczy wielkiej: w artykule pod tytułem „Zapuszczona Puszcza” (POLITYKA nr 2836, str. 76-77), który zajął niecałe dwie strony, zmieścił taki stek bzdur i popisał się tak daleko idącą niekompetencją, że w zasadzie nie wiadomo, od czego zacząć jego omawianie.

Według dra Łuaksiewicza Puszcza Białowieska ginie. Winni jej zagłady są ekolodzy oraz część naukowców którzy upierają się, ażeby tenże obszar objęty był ochroną ścisłą. Ochrona ścisła równa się temu, że nie poprawiamy tam natury i zostawiamy ją samą sobie (no horror jakiś!). W efekcie, według dra Łukasiewicza, Puszcza ubożeje, zalegają w niej tony martwego drewna, nieliczne drzewa, które jeszcze rosną to stojące trumny itd. Dlaczego? No bo obowiązuje zakaz wycinania drzew starszych niż sto lat! A przecież wystarczy tam wpuścić leśników i las będzie jak nowy! I nie będzie stert martwego drewna (a fuj!), korników, grzybów (innych niż podgrzybki) i nie będą się panoszyć rozmnożone ponad wszelki zdrowy rozsądek jelenie, dziki czy żubry (które w Puszczy Białowieskiej hodują te oszołomy ekolodzy). A! Zapomniałbym. Jeszcze będzie w puszczy ewolucja. Bo teraz nie ma tam ewolucji, bo ewolucja będzie, jak przyroda zacznie reagować na działalność (dobroczynną) człowieka, to jest leśnika. I będzie, ta ewolucja.

„Ścisła ochrona przyrody doprowadzi niedługo do sytuacji, gdy pozostaną tu (czyli w Puszczy Białowieskiej – BB) tylko otaczane czcią stare drzewa.”

No tak. To wynika z tego, że w puszczy nie przestrzega się wieku rębności drzewa. Straszne! Przecież każde drzewo, które przekroczyło tenże wiek rębności winno już dawno być przerobione na tarcicę! Cóż to za strata! Panie Łukaszewicz! Dąb Bartek jeszcze stoi. A już pewnie z pięć albo i sześć razy przekroczył swój wiek rębności! Do roboty chłopie!

Jakie jeszcze mądrości dr Łukaszewicz snuje? Ano na przykład takie, że ekolodzy lansują nadmierną hodowlę (dosłownie!) zwierzyny w puszczy.

„Ekolodzy zabraniając polowań wpływają na zubożenie gatunkowe lasu, bo zwierzyna zjada i uszkadza najczęściej gatunki drzew rzadkich i cennych przyrodniczo. Naturalni drapieżcy, tacy jak wilk, nie mogą zmniejszyć w należytym stopniu zwiększającego się pogłowia roślinożerców.”

Cholera, panie leśnik… Las to nie jest tylko parę tysięcy drzew posadzonych w równych rzędach na wysprzątanych z wszelakich gałązek grządkach. Las to dynamiczny ekosystem, w którym oprócz drzew, funkcjonują też grzyby (nie tylko podgrzybkopodobne…), tysiące gatunków owadów, dziesiątki form ptaków, małych ssaków, większych ssaków i średnich ssaków. Stada bezkręgowców, przeróżne bakterie i inne formy życia, które potrzebują właśnie takiej różnorodności. Wilki nie mogą zmniejszyć pogłowia roślinożerców… Wiadomo – pogłowie roślinożerców mogą zmniejszyć myśliwi (za kasę rzecz jasna). Trzeba do puszczy zagnać myśliwych. Najpierw strzelą kilka większych byków, rogaczy i tak dalej, a później podniosą lament, że wilk powoduje straty w zwierzynie łownej i będą postulować odstrzał wilka (a jak się nawinie, to rysia też). Bo myśliwy zębatemu nie ustąpi, czego przykładów mamy aż nadto.

„Działalność człowieka stymuluje ewolucję i wiele obszarów leśnych w Polsce dzięki temu obejmowanych jest ochroną ścisłą.”

No to jak ta ewolucja zachodziła przed pojawieniem się człowieka? Poza tym, o co chodzi autorowi? Przecież ochrona ścisła jest zła, bo nie przestrzega się wieku rębności. A tu jakie dobrodziejstwo! Tylko, czy dr Łukaszewicz nie obawia się, że objęcie czegoś ochroną ścisłą nie zahamuje tej ewolucji, którą działalność człowieka tak stymulowała?

„(…) dzisiejsze bogactwo gatunkowe Puszczy Białowieskiej powstało w wyniku wielowiekowej pracy leśników, uwzględniającej podpatrywanie prawidła przyrody.”

„To leśnicy zwiększali różnorodność gatunkową lasów. Przyroda zawsze upraszcza i redukuje ekosystemy leśne.”

Ciekawe, jak powstało bogactwo gatunkowe np. Puszczy Amazońskiej? Tam nie było wielowiekowej „pracy” leśników. Jak w ogóle powstały jakiekolwiek lasy, ze swoimi specyficznymi siedliskami i gatunkami w czasach, kiedy jeszcze nie było żadnych leśników? To jak te lasy rosły? Tragedia jakaś musiała być za króla Piasta! Pewnie same martwe drzewa stały. Ciekawe, kto dra Łukaszewicza uczył ekologii (tej dyscypliny naukowej, a nie tego sloganu od „ekologicznych proszków do prania”)? Przyroda upraszcza i redukuje. Zawsze. To dlaczego największa bioróżnorodność występuje tam, gdzie nie ingeruje człowiek (przyroda sama sobie „upraszcza i redukuje”) a „dobroczynna” interwencja Homo sapiens oznacza niemal zawsze kryzys tejże bioróżnorodności?

Przed Puszczą Białowieską rzeczywiście wyrosło wielkie zagrożenie. I rzeczywiście wynika ono z tego, że tak wiele drzew tam rosnących przekroczyło już swój wiek rębności. Przez to, jest narażona na inwazję bardzo groźnego szkodnika – leśnika typu dr Łukaszewicz. A to najgorsza zaraza, bo nie dość, że bezrozumna i niedouczona, to jeszcze pazerna.

Reklamy